sobota, 19 marca 2011

przystanek kuchnia cz. 1 (kitchen junction part 1)

Dzisiaj pół dnia spędziliśmy w kuchni bo mam wenę kulinarną. Teraz w  domu pachnie ciastem drożdżowym i herbatą Earl Grey, moją ulubioną. Razem z Michałkiem upiekliśmy rogaliki i chleb ryżowy.

Today we spent half a day in the kitchen as I`ve had  a creative inspiration for cooking. Now, the smell of bread baking and my favourite Earl Grey tea is lingering in my house. Together with Mikey we baked croissants and rice bread.



 Pomocą służyła mi książka "Pieczenie chleba w domu" Gertrud Weidenger i Marie-Theres Wiener, której znalazłam przepisy. 
CROISSANTY
na 20 rożków
500g mąki pszennej (typ 405)
1 opakowanie suszonych drożdży
1 łyżka cukru
mąka do posypania
200ml letniego mleka
2 żółtka
75g miekkiego masła
1/2 łyżeczki soli
masło do natłuszczenia blachy
6 łyżek rozpuszczonego masła
1. Mąkę przesiać do miski i wymieszać z suszonymi drożdżami i cukrem. Wlać letnie mleko, odrobinę pozostawiając, i całość z grubsza wymieszać. Przykryć, żeby wyrosło.
2. Dodać żółtka, masło i sól; wyrabiać całość ok. 5 minut. Posypać mąką, przykryć i odstawić na godzinę do rośnięcia.
3. Natłuścić blachę. Jeszcze chwilę wyrabiać ciasto i uformować 20 wałków długości ok. 13 cm; zgiąć, tworząc rożki. Przykryć i zostawić na blasze jeszcze 20 min.
4. Nagrzać piekarnik do 200 stopni C (termoobieg 180, pokrętło gazu 3).
Posmarować płynnym masłem i piec ok. 20 min. Jeszcze gorące posmarować resztą masła.

(Jeśli ktoś jest zainteresowany jak zrobić chlebek , chętnie wyślę przepis na maila).

I wouldn`t do anything without the use of a book "Baking brad at home" by Gertrud Weidenger i Marie-Theres Wiener, where I found both recipes. (interested - I am willing to e-mail you the recipe)


 






czwartek, 24 lutego 2011

plany na wiosnę (spring plans)

Wczoraj zajrzałam do moich zbiorów czasopism robótkowych i wybrałam parę ciekawych projektów, które jeśli starczy mi sił i motywacji, a wieczory nie okażą się za krótkie, planuję zrealizować. Gdyby jeszcze ten śnieg zniknął z ogrodu, to byłoby łatwiej:-).

Yesterday I flicked through my handcrafts magazines and I chose a few interesting projects which, provided I have enough strength and motivation, and the evenings are not too short, I am planning to run. If only the snow disappeared from the garden, it would be much easier.

poniedziałek, 21 lutego 2011

pracowicie (working hard)

Dlaczego czas tak szybko mija? Zima zawsze kojarzyła mi się z długimi wieczorami, spędzanymi przy herbatce, na czytaniu dobrej książki lub haftowaniu krzyżykami. A ja od jakiegoś czasu nie potrafię się zorganizować, tak żeby wieczorem nie kończyć dnia z kartkówką w ręku, czyli codziennym zadaniem domowym nauczyciela. Mój koszyk z robótkami cierpliwie czeka na lepsze dni,  a do Wielkanocy jeszcze tak daleko. Poduszka, którą zaczęłam dziergać już dawno temu, patrzy na mnie codziennie i kusi. A ja  po prostu mam tyle pracy, że nie mogę się za nią zabrać. Podziwiam i trochę zazdroszczę tym z was, u których codziennie pojawia się nowy post, a w nim kolejny efekt wieczornego tworzenia. Mimo wszystko pokazuję, jak wygląda przód mojej poduszki bo ten udało mi się już zakończyć.

 Why is the time running so fast? I always used to associate winter with long evenings spent with a cup of tea, reading a good book or doing some crossstitching. And for some time I have been trying to organise my free time and it does not work. Ican`t help ending my day with my students` papers, which is teacher`s everyday homework. I know that, but my craftswork basket need to wait patiently for some better days. And  Easter is not a soon perspective yet. The cushion I have started some time ago is looking at me and tempting. But I can`t find the time, really. I admire and envy those of you, who publish a new blog entry every day, in which I can see a new piece of work done in the evenings. Inspite of that I can show you what the front of my cushion looks like.


czwartek, 27 stycznia 2011

małe tęsknoty (little longings)

Za oknem bez zmian. Może trochę cieplej, ale i tak najprzyjemniej siedzi się w domu z kubkiem ciepłej herbaty, robótką lub książką (wybór czego stanowi u mnie dylemat już z  rana). Ostatnio coraz bardziej tęsknię za wiosną i tym powiewem specyficznego wietrzyku, który sprawia, że człowiek nabiera sił i energii do życia. Ja osobiście mam nadzieję, że tej wiosny uda nam się skończyć budowę naszego domku na tyle, żeby zimą się wprowadzić. Na razie błądzę po internecie i szukam inspiracji, chociaż chyba już mam w głowie obraz tego jak chciałabym mieszkać. Bo gdzie, to już lepiej wymarzyć sobie nie mogłam. Mały biały domek, na skraju lasu z dużym ogrodem i stawem. Nieważne, że wczesną wiosną i późną jesienią droga jest prawie nieprzejezdna bo zamienia się w bagno.
Jakiś czas temu natknęłam się na blog, którego autorka i jej zakątek na ziemi bardzo mnie urzekły.  Staram się do niej często zaglądać, bo piękne zdjęcia domu i ogrodu, krajobrazu zmieniających sie pór roku, jej prac i opisy codziennego życia zawsze poprawiają mi humor. Ostatnio wypatrzyłam u niej piękną poduszkę robioną na drutach i sama postanowiłam też taką zrobić. Wczoraj zaczęłam, według opisu oczywiście stąd ale po 25 rzędach, okazało się, że moja włóczka jest za cienka na druty nr 7 więc dzisiaj zaczęłam od nowa.

No changes outside. It seems to be a bit warmer but the most enjoyable thing to do is to sit at home with a cup of tea and a book or some craftswork (choice of which tends to be my morning dilemma every day). Recently I have been more and more longing for spring and this specific kind of spring breeze which gives you the power and energy to live. Personally, I hope that this spring we will be able to finish the works with our new house. There`s a lot to do but we are planning to move in next winter. As far as now, I`m browsing in the Internet to find inspiration, although I actually know how to decorate my house. Anyway, I definatelly know WHERE I will live. A small white house neer the forest with a big garden and a pond. It doesn`t matter for me that the road which leads to it is a country lane which turns into mud in early spring and late autumn.
Some time ago I came across a blog whose  author and the place of her living made a big impression on me. I try to visit her side regularly as the beautiful pictures of her house, garden, landscapes which change every season of the year, her craftsworks and posts about daily life always make me feel better. Last week I noticed at her site a beutiful knitted cushion and I decided to make a similar one. Yesterday I gave it a go following the description which you can find here, but unfortunatelly, after 25 rows I had to start again as my yarn occurred not to be so thick for the needles nr 7. :-)



Ostatnio kupiłam tez nowe kordonki na firankę do kuchni, ale tu już wszytko w rękach mojej mamy. Z szydełkiem sie jeszcze nie zaprzyjaźniłam.
I also bought some new threads for crochet window decorations but here everything lies in my mum`s hands. I haven`t made friends with the hook yet.


A na koniec, zdjęcie mojego hiacynta, który zakwitł dziś rano:-)
And for the end, the picture of my hiacynth, which bloomed this morning.

niedziela, 23 stycznia 2011

I co z tą wiosną?? /Where is that spring?

Wczoraj, chcąc przegonić dziwaczny i niezdecydowany krajobraz za oknem ( ni to zimę, ni to wiosnę) poszłam do kwiaciarni i kupiłam parę wiosennych kwiatków . Miałam nadzieję, że moja wiosna na parapecie wystraszy resztki śniegu.
Yesterday I went to the local florist`s to buy some spring flowers in order to chase away that weird and undecided landscape outside ( neither winter nor spring). I hoped that the spring on my window sill will scare away the rest of snow.


Niestety, dzisiaj już nie mam wątpliwości jaka jest pora roku. Dobrze, że przynajmniej jutro do pracy się nie wybieram, bo odśnieżanie nie należy do moich ulubionych porannych zajęć.
Unfortunately, today I have no doubt what season we have right now. Thank God I don`t have to go to work tomorrow, as snow clearance is not among my favourite morning activities.


niedziela, 16 stycznia 2011

prace (nie)ukończone [works (not) finished]

I znowu ferie. Jak co roku, w ferie mam czas dla siebie. I zawsze ten sam dylemat: książki czy robótki? Najczęściej staram sie poświęcić czas zarówno na ciekawą lekturę jak i na jakiś mały hafcik krzyżykami. A że dwa tygodnie mijają bardzo szybko, a potem praca i praca i praca, moje niedokończone obrazki krzyżykami czekają na moja litość. Czasami jednak zdarza mi się ukończyć dzieło, np. wtedy gdy jest prezentem dla najważniejszego człowieka w moim życiu.
And here it is - winter school break again. Like every year, during winter break I have some time for  myself. And I  always have to face the same dilemma: books or craftswork? Usually I try to spend my time on both -an interesting book and a little crosstitch picture. However, these 2 weeks  are over very soon and then there is work, work and work, so my unfinished pictures have to wait for my mercy. Sometimes I manage to finish the "masterpiece", especially when it`s going to be a gift for the most important person in my life. 
A moja mama robi na drutach w tempie ekspresowym. Do mojej (Michałowej) zimowej kolekcji dołączył nowy bezrękawnik.
And my mum is knitting like the wind.Another vest joined my (Michael`s) winter collection.

Nie pochwaliłam sie jeszcze, że dotarła do mnie zawieszka, którą wygrałam u Maju (http://www.majuhandmade.blogspot.com/. Bardzo dziękuję, jestem oczarowana.
I haven`t told you yet  that I received the `welcome` board I won at Maju (www.majuhandmade.blogspot.com). Thank you very much. I`m enchanted with it.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

zimowe ciasteczka (winter cookies)

Czasami, kiedy za oknem pogoda taka jak ostatnio, i spacer zimowy odpada,  Michała zaczyna roznosić energia i trzeba mu szybko wymyśleć jakieś ciekawe zajęcie. Wczorajsza niedziela upłynęła nam na pieczeniu poświątecznych ciasteczek orzechowych i cynamonowych. Moje dziecko uwielbia spędzać czas ze mną w kuchni a ja lubie patrzeć na jego radość na twarzy, kiedy tworzymy ciasteczkowe ludziki, serduszka i gwiazdki. A potem pytania co minutę, czy już się upiekły.

Sometimes, when the weather is like the one recently, and the winter walk is not a good idea, Michael is getting too energetic and I need to make up a creative activity for him. Yesterday,  we spend a long time in the kitchen, baking post-Christmas cinnamon and nut cakes. My son adores being a cook and I like when he is so happy making all that stuff. And then, continuously asking: `Are they ready, are they ready, ...?`:-)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...